„W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” – recenzja. Postmodernistyczna zabawa gatunkiem

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja polskiego horroru – bez spoilerów. Premiera na Netfliksie.
W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 recenzja
W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja filmu bez spoilerów / Foto AZN: Netflix, Akson, Studio, Plan Zet, PISF

W ubiegłym roku na Netfliksie ukazał się horror „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, hucznie obwołany jako pierwszy polski slasher. Choć reżyser Bartosz M. Kowalski nie uskutecznił za jego sprawą jakiejś wysokoartystycznej wizji, nie można było odmówić filmowi realizacyjnego sznytu, rozbrajającego humoru i po prostu uroku. Kowalski sięgnął w „jedynce” po klasyczną ikonografię. Eksploatacja ciał, golizna, zabójczy seks – wszystko to upodabniało „W lesie…” do kolejnych odsłon „Piątku, trzynastego” czy „Drogi bez powrotu”. Jak udał się reżyserowi sequel?

Podczas gdy pierwsza odsłona serii jawiła się jako pospolity backwoods horror, w kontynuacji do jednego kotła wrzucono kilka sprzecznych pomysłów na film. Poprzeplatano ze sobą pół tuzina diametralnie różnych podgatunków. Powstała mieszanka wybuchowa – „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” to na równi komedia z dreszczykiem à la Troma, klasyczny slasherowy sequel, hillbilly horror, monster movie oraz groteskowe romansidło. Przy najszczerszych chęciach nie da się ogarnąć filmu jako spójnego dzieła i odczytać go w jednym tylko przyjętym kluczu.

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja bez spoilerów

Wygląda to trochę tak, jakby twórcy chcieli nakręcić kilka filmów jednocześnie, albo pracowali z dwoma różnymi scenariuszami. Początek „W lesie… 2” zapowiada jeszcze rozrywkę w stylu części pierwszej. Trochę mniej żwawą, bo ekipie realizatorów brakuje tej energii, która uskrzydliła „jedynkę”, ale nadal. Wracamy w okolicę obozu wędrownego „Adrenalina” i poznajemy ofermowatego, wiejskiego policjanta Adasia (Mateusz Więcławek), który przez koleżankę ze służby nazywany jest „cipą” (bo feminizm – to nie brzmi dumnie, najwyraźniej…).

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 recenzja
W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja filmu / Foto AZN: Netflix, Akson, Studio, Plan Zet, PISF

Popychadło w mundurze poznaje Zosię Wolską (Julia Wieniawa) – dziewczyna cudem przetrwała masakrę w wykonaniu psychopatycznych bliźniaków i zamknięta w celi, próbuje dowieść, że nie zwariowała. W niczym nie pomaga przytaczana przez nią wersja zdarzeń: twierdzi, że została zaatakowana przez leśnych mutantów, bredzi coś o księżycowym meteorycie.

Czytaj też: „Halloween zabija” – recenzja. Piękna oda do slashera, horror o amerykańskich lękach

Oczywiście w tytułowym lesie, okalającym posterunek, znów zaczyna dochodzić do brutalnych zabójstw. Nie będzie spoilerem, jeśli napiszę, że to Zosia ich dokonuje – twórcy dość szybko uderzają z grubej rury i dochodzi do „spotkania” bohaterki z feralnym ciałem niebieskim. W efekcie była final girl sama mutuje w łaknącą krwi bestię.

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja polskiego horroru

To i tak nie jest największa niespodzianka, jaką zgotował widzom Kowalski. W trzecim akcie postacie – które trochę chcą ukatrupić opętaną Wolską, a trochę się jej boją – szukają schronienia w siedzibie „Adrenaliny”. Twórcy postawili tu na odjechany twist fabularny, który mocno pachnie metafikcją i zupełnie przeinacza konwencję filmu. Nie będę rzucał kwiecistymi spoilerami, bo zwrot naprawdę potrafi zaszokować. Czy pozytywnie – to już kwestia indywidualnej oceny.

Ten wyjątkowy moment akcentują fajnie pomyślane ozdobniki techniczne. Kamera wyjeżdża na zewnątrz, oświetlony blaskiem księżyca budynek obejmuje w kleszcze i zaczyna manewrować w artystycznym zrywie. Dom „Adrenaliny” obrócony zostaje o sto osiemdziesiąt stopni, bo świat bohaterów całkiem dosłownie przewrócono do góry nogami. Na ogół pracę operatora można ocenić jako jeszcze lepszą niż w „jedynce”. To wrażenie zostaje jednak nadszarpnięte w niektórych scenach nocnych, kiedy oświetlenie planu jest zbyt anemiczne i śledząc, co dzieje się na ekranie, trzeba męczyć wzrok. Samego lasu też warto było pokazać w filmie więcej – sporo sekwencji rozegrano w nieodkrywczych wnętrzach. Jedynie scena wampirzego balu (tak, dobrze przeczytaliście) wyłamuje się spod tej zasady.

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 recenzja
W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja bez spoilerów / Foto AZN: Netflix, Akson, Studio, Plan Zet, PISF

Podobnie jak w pierwszym „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, w „dwójce” też imponuje ścieżka dźwiękowa (na soundtracku znów uwypuklono kosmiczne echa thereminu), choć największym jej atutem będą efekty gore. Są odważne i świetnie wyeksponowane, charakteryzacja stoi tu na światowym poziomie. Jednej z postaci wyrwany zostaje język wraz z gardłem, a innej na żywca wysupłano całe jelita z jamy brzusznej. To, co niektórym wyda się niesmaczne, u fanów brutalnego kina grozy na pewno wywoła perwersyjny uśmieszek. Widać, że na sequel „W lesie…” Netflix wcale nie szczędził budżetu – i to, oczywiście, duży plus.

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja nowości od Netfliksa. Czy warto obejrzeć?

Przewrotne są dialogi – kiedy Zosia wygłasza przemowę o tym, że ludzie sami są potworami i już dawno zasłużyli na wyginięcie, nie sposób choć częściowo nie przyznać jej racji. Świetna jest scena kłótni między postaciami drugoplanowymi, czekającymi w kolejce do zarżnięcia – wiejska prostytutka Janeczka (Izabela Dąbrowska), nazwana „mądralińską ku*wą”, wyprasza sobie – „ej, tylko nie mądralińska!”

Aktorzy w większości potrafią bawić się swoimi rolami (patrz: Więcławek), choć nie jest to reguła. Andrzej Grabowski, jako policjant z problemami gastrycznymi, zanadto przypomina w filmie Ferdynanda Kiepskiego – jego rolę określić można tylko mianem powtórki z rozrywki.

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 recenzja
W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 Recenzja filmu / Foto AZN: Netflix, Akson, Studio, Plan Zet, PISF

Fajne są w „Lesie… 2” dowcipy ze współczesnej Polski (pracownicy obrony terytorialnej upodobali sobie symbol swastyki; policyjna specgrupa z Warszawy nie przybywa na miejsce zbrodni, bo obstawia ministrów na urodzinach biskupa), fajne są postmodernistyczne mrugnięcia okiem. Mecwaldowski, opuszczając towarzystwo, rzuca złowróżbnym: „zaraz wracam!”, a w sypialni Adasia zawieszono plakat „Maniakalnego gliny”. Nie sposób nie uśmiechnąć się, gdy sierżant Grabowski, opowiadając historię Zosi, informuje kolegę po fachu: „wszyscy jej przyjaciele nie żyją”. W innym horrorze Netfliksa – o dokładnie takim tytule – wystąpili Więcławek i Wieniawa.

„W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” nie jest horrorem idealnym. Chwilami film wydaje się zbyt przeciągnięty, kiedy indziej jako karykatura jest zbyt srogi. Za dużo tu slapsticku, by traktować całość na serio – jeśli taki był zamysł twórców, fani horroru nie do końca otrzymali to, co chcieli. Film wymaga znajomości gatunku i rewirów kina grozy – bez tych ani rusz, a przez fabułę nie da się przebrnąć. Jako ktoś, kto większość życia spędził z odmianami horroru i kina gatunkowego, wystawiam „W lesie… 2” czwórkę z minusem, ale to zrozumiałe, że niektórzy mogą narzekać na kicz, rozwarstwioną fabułę, kampowe aktorstwo czy ejtisową estetykę, łatającą dziury w scenariuszu. Jedno jest pewne – takiej jazdy po bandzie nie spodziewał się chyba nikt.

PS. To, czego nie wybaczę twórcom, to brak poszanowania dla ocalałych bohaterów „jedynki”. Tu duży akcent: nawet Mecwaldowski zasługiwał na więcej.

"W lesie dziś nie zaśnie nikt 2"

"W lesie dziś nie zaśnie nikt 2"
6 10 0 1
Postmodernistyczny, atrakcyjnie zwizualizowany horror, trochę w stylu Tromy. Netflix nie poskąpił twórcom budżetu – „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” to slasher pełen soczystego gore'u, a charakteryzacja stoi tu na światowym poziomie. Odjechany twist narracyjny jednych do siebie przekona, a innych rozczaruje – fabuła to istna jazda po bandzie. Reżyser zdaje się mieć kilka sprzecznych pomysłów na film. Jest jeden znaczący minus: przy najszczerszych chęciach nie da się odczytać go w jednym tylko przyjętym kluczu. To nie jest spójny sequel, a mariaż wielu gatunków, niekiedy do siebie nieprzystających.
Postmodernistyczny, atrakcyjnie zwizualizowany horror, trochę w stylu Tromy. Netflix nie poskąpił twórcom budżetu – „W lesie dziś nie zaśnie nikt 2” to slasher pełen soczystego gore'u, a charakteryzacja stoi tu na światowym poziomie. Odjechany twist narracyjny jednych do siebie przekona, a innych rozczaruje – fabuła to istna jazda po bandzie. Reżyser zdaje się mieć kilka sprzecznych pomysłów na film. Jest jeden znaczący minus: przy najszczerszych chęciach nie da się odczytać go w jednym tylko przyjętym kluczu. To nie jest spójny sequel, a mariaż wielu gatunków, niekiedy do siebie nieprzystających.
6/10
Total Score
Poprzedni
Two Wolves Viggo Mortensen

Viggo Mortensen gwiazdą projektu "Two Wolves" - thrillera o wojnie wietnamskiej

Następny
Wiedźmin sezon 2 zwiastun

"Wiedźmin" - oficjalny zwiastun sezonu 2.

Sprawdź także
Total
3
Share